higiena, kuchnia, SPRZĄTANIE, URODA, zdrowie, ZERO WASTE

115. ZERO WASTE STARTER KIT

Jeśli ktoś ci powie, że żyje całkiem bezodpadowo, to uciekaj z krzykiem – kłamie! Jeśli ktoś Ci powie, że jednostkowe działania nie mają wpływu na rzeczywistość – też kłamie.

Wybierz sobie jedną rzecz i wprowadź do swojego życia. Przyzwyczaj się. Potem wybierz drugą. Trzecią. Po jakimś czasie automatycznie zaczniesz wybierać produkty w duchu zero waste: trwałe, wielokrotnego użytku, wielofunkcyjne, lokalne, bez opakowania lub na wagę, naturalne, bez szkodliwego BPA, biodegradowalne, minimalizujące twój ślad węglowy, pomagające ograniczyć konsumpcjonizm, spełniające zasadę 3xP (piękne, praktyczne, potrzebne). Czasem wszystkie te zalety znajdują się w jednym produkcie!

Rzeczy na zdjęciach znalazłam w internecie – to tylko przykłady tego, czego należy dążyć. Każda z nich będzie miała wielki wpływ na ilość wytwarzanych odpadów. Część z nich masz już pewnie w domu: mocne torby, butelkę na wodę, słoiki i pojemniki na żywność. Część wymaga inwestycji, ale wkrótce się zwróci: wielorazowy kubeczek menstruacyjny, dobre mydło, które zastąpi kilkanaście innych produktów higieniczno-gospodarczych. Testuj, pytaj, dziel się z innymi informacjami o sprawdzonych produktach.  Zobacz, jak iele produktów możesz zrobić samodzielnie. I koniecznie przyłącz się do zerowastowych akcji, z których dowiesz się, jakie są kolejne etapy i sposoby zapobiegania niepotrzebnym, zwłaszcza plastikowym, odpadom 🙂

KUCHNIA I ZAKUPY (opisy pod zdjęciami):

HIGIENA (wszystko zdrowe dla ciebie i dla środowiska):

SPRZĄTANIE:

higiena, zdrowie

114. KROPLE DO NOSA

IMG_20180319_134905.jpg

Może mój patent typu less waste przyda się tym z nas, którzy mają co zimę problem z suchymi śluzówkami i pękajacymi naczynkami w nosie:
Kiedyś co i rusz kupowałam nadmiernie opakowane i nietanie spreje lub krople. Od dwóch lat na początku zimy kupuję w aptece półlitrową* butelkę soli fizjologicznej. Przelewam do wyparzonej i opisanej** szklanej butelki, którą przechowuję w lodówce. Z niej nalewam świeże porcje do wyparzonych  buteleczek z kroplomierzem. Każdy potrzebujący domownik ma oczywiście własną i oznaczoną buteleczkę.
Nie jest to sposób całkowicie zero waste, pewnie są lepsze, chociażby polecany przez Beę Johnson neti-pot. Mam nadzieję, że kiedyś i my będziemy go stosować, bo bardzo cenię tradycyjne sposoby, zwłaszcza te pochodzące z ajurwedy. Na razie cieszę się, że mój patent został zaaprobowany przez rodzinkę. Małe kroczki też się liczą (na przykład zamiana chusteczek jednorazowych na materiałowe).
*mniejszych nie spotkałam
**do opisywania butelek używam pisaka Pen Touch Sakura
*** z solą przechowywaną w lodówce nic się nie dzieje, ale nie jestem bakteriologiem, nie wiem, czy to dobra metoda. Nigdy nie ryzykuj zdrowia dla zero waste. Czasem też potrzebujemy lekarstwa w plastiku i jest to jak najbardziej okej.
Żelazna zasada mówi, że zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przed zero waste!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

GARDEROBA, SPRZĄTANIE, zdrowie

109. ODŚWIEŻANIE OBUWIA

Zerowaster też człowiek, więc pocą mu się nogi, a jego buty nie zawsze pachną lawendą. Najczęściej zdarza się to latem, gdy nosimy np. trampki na gołą stopę, oraz zimą, gdy większość dnia spędzamy np. w kozakach.

Apteki i drogerie pełne są produktów na taką okoliczność: wkładek, płukanek, zasypek, dezodorantów w sztyfcie, antyperspirantów w spreju, tabletek, kremów i ziół. Te wszystkie produkty z pewnością docenią Ci z nas, dla których nadmierna potliwość to problem zdrowotny. W tym przypadku (zgodnie ze złotą zasadą: ,,zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przejazdu przed zero waste), nie kierujemy się etyką opakowaniową, ale wskazaniami lekarza.

Za to reszta z nas może wypróbować alternatywne metody walki z niepachem, a jest ich na prawdę sporo. Moje ulubione sposoby to: 

na lato: 

  • Wietrzenie butów i wystawianie ich na słońce. Najbardziej zerowastowa metoda, ale trzeba uważać na białe buty, bo podobno niektóre żółkną od słońca.
  • Spryskiwanie stóp dezodorantem z oliwy magnezowej. Do mojego dodałam olejek eukaliptusowy, który daje wrażenie chłodu i świeżości.

na zimę:

  • Wtarcie w stopy 1-2 kropli olejku palmarosa, który nie tylko działa jak dezodorant i przyjemnie rozgrzewa, ale ma też działanie antybakteryjne, antyseptyczne i chroni stopy przed grzybicą. Do tego pięknie pachnie różano-miodowo-geraniowo. Polecam kupno w Kremoland, bo nie tylko będzie najlepszej jakości, ale też zapakowany a la zero waste.
  • Wystawianie butów na noc na mróz.

na każdą porę roku:

  • Włożenie do butów skarpetek wypełnionych sodą z kilkoma kroplami ulubionego olejku eterycznego (np. lawendowego). Starcza na ok. 2 miesiące (sody nie wyrzucamy, ale używamy np. do wyszorowania łazienki).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Słońce i wiatr są zero waste!

Zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przejazdu przed zero waste.

DIY, higiena, zdrowie

98. DEZODORANT Z OLIWY MAGNEZOWEJ – DIY

IMG_20180630_213626

Nie wiem, czy coś tak prostego w ogóle powinnam nazywać przepisem:

PRZEPIS:

Wymieszaj w szklanej buteleczce ze sprejem 70 ml wody i 30 g chlorku magnezu i wstaw na noc do lodówki.

30-procentowa oliwa magnezowa jest gotowa do użycia. Można dodać ulubiony olejek, ale nie trzeba, bo już leciutko pachnie grotą solną. Wbrew nazwie nie ma w sobie ani grama oleju i nie jest tłusta. Jedyny problem jest taki, że płatki magnezu sprzedawane są w wielkich, min. 1 kg opakowaniach (do kupienia tu lub tu), bo stosuje się je do kąpieli leczniczych i dla sportowców. Radzę więc swoją pierwszą kupić gotową. Polecam RawBliss i Alchemię Lasu, bo ich dezodoranty nie tylko przepięknie pachną, ale też zostanie ci po nich szklana buteleczka do wykorzystania przy produkcji własnej. Kupowania w aptekach nie polecam ze względu na plastikowe opakowania – tego chcemy przecież uniknąć.

Kiedy na warsztatach pokazuję, jak ją zrobić, wspominam też, że przy okazji każdego psiknięcia suplementujemy magnez w organizmie (przez skórę wchłania się o wiele lepiej niż doustnie i trzeba kupować tabletek w blistrach). ZAWSZE od uczestników dowiaduję się o kolejnych zaletach i zastosowaniach i odkrywam, jak powszechny jest niedobór tak ważnego dla organizmu pierwiastka. Poczytajcie o tym koniecznie – zwłaszcza w kontekście drżenia i drętwienia mięśni, bezsenności, zakwasów po treningu, zaburzeń depresyjnych, problemów z mięśniem sercowym… lista jest dłuuuga i dotyczy wielu sfer naszego życia i zdrowia …

Zmiana dezodorantu na wersję zero waste wymaga czasu i kilku testów. Czasu – bo skóra pod pachami, smarowana od lat mieszanką kilkunastu szkodliwych substancji, potrzebuje czasu na detoks i na początku być może zareaguje nadmiernym poceniem i niepachem. Testów – bo każde ciało reaguje inaczej i nie każdemu z nas wystarcza maźnięcie się pod pachami odrobiną sody. Jeśli więc jakaś formuła na ciebie nie działa, to nie myśl, że coś jest z tobą nie tak, tylko wypróbuj następną metodę, aż znajdziesz tę najlepszą dla siebie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jeżeli to możliwe, starajmy się głosować naszym portfelem na firmy, które dążą do zero waste. Ale jeżeli dochody lub brak czasu w danym momencie na to nie pozwalają, nie miejmy z tego powodu poczucia winy. A może … zróbmu sobie to coś sami?

DIY, higiena, zdrowie

68. PŁYN ANTYBAKTERYJNY

23800009_1954710268116515_9104885520183028590_o

Zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przejazdu przed zero waste!

Po wizycie w szpitalu, czy kontakcie z chorym, korzystamy ze środków dezynfekujących, w co by one nie były opakowane. Warto wiedzieć, że można skorzystać z żelu w gabinecie lekarskim (zazwyczaj wisi koło umywalki).

Na co dzień używamy raczej zdrowego rozsądku i odkażamy ręce mydłem. Możemy też zrobić specjalny płyn, co zajmie ok. 1 minutę + czas potrzebny na wyjecie butelki z apteczki lub barku.

Do jak najmniejszej buteleczki wlewamy środek odkażający, który z pewnością mamy w apteczce**. Druga opcja to czysty alkohol – do niego dodajemy kilka kropli olejku o orzeźwiającym zapachu (mięta, lawenda, sosna, cytryna); spirytus można rozcieńczyć. Uzupełniamy w miarę potrzeby, trzymamy w jednym miejscu, np. w torebce. Jeśli mamy 1 buteleczkę i panujemy nad tym, gdzie jest, unikniemy niepotrzebnych zakupów żeli antybakteryjnych.

Uwaga dla zerowasterów podróżujących 1. klasą PKP: rozdawane są tam (oprócz kilkunastu innych jednorazowych i idiotycznie zapakowanych rzeczy) pojemniczki z płynem i jednorazowym ręczniczkiem – patrz zdjęcie. Na szczęście mamy do wyboru m.in.:

1) odmówić przyjęcia pojemniczka (przecież nie raz w pociągu jedliśmy brudnymi rękami i żyjemy*)
2) umyć ręce i zgrabnie wyjść z WC używając łokci
3) użyć ww. samorobnego płynu.

Płynem można też nasączyć małe ściereczki i trzymać je w lekkiej metalowej puszce – wzorem (bezalkoholowych oczywiście) chusteczek nawilżanych dla dzieci pokazanych przez Sylwię W drodze do Zero Waste

*Dotyczy starszych czytelników (mnie), którzy wiedzą, że nie zawsze pociągi w Polsce były tak czyste, wyposażone w wodę i działającą toaletę. Nie zachęcam tu nikogo do zaniechania higieny!
**lub inny środek odkażający, który już macie w apteczce. Nie jestem fachowcem, nie potrafię ocenić, który jest najlepszy, a który szkodzi. U mnie akurat jest octenisept, co nie znaczy, że go polecam.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

DIY, higiena, zdrowie

65. PATYCZKI HIGIENICZNE

23032331_1946662785587930_1028794729573133069_n

Odzwyczajamy się od nich, bo są jednorazowe, plastikowe i opakowane w plastik. Te idiotyczne, niepotrzebne, za to niezniszczalne gadżeciki, wrzucane każdego dnia bezrefleksyjnie i w szokującej ilości do kanalizacji, okazują się być istotnym składnikiem plastikowej zupy zwanej oceanem.

Zdrowych uszu w ogóle nie powinno się nimi czyścić, bo uszy czyszczą się same. Patyczkiem wbrew pozorom tylko mocniej je zapychamy. Do higieny wystarczy rożek zwilżonego ręcznika, a w przypadku problemów należy iść do lekarza.

Jeżeli z jakiegoś powodu patyczków potrzebujemy, możemy sobie zafundować luksusowy zestaw: paczkę najlepszej waty i kartonik bambusowych patyczków. Patyczek wykorzystujemy wielokrotnie – za każdym razem nawijając świeży kawałek watki (i tylko ją wyrzucamy). Dobrze jest trochę obskubać patyczek z waty i na to dopiero nakręcać nowe – wtedy się na bank trzymają. Starczy nam tego na kilka lat (przetestowane w PRL-u), a i koniki morskie będą bezpieczniejsze.
Warto też spróbować metod mniej luksusowych, ale sprawdzonych: delikatnie wyczyścić uszy zwykłą metalową wsuwką (bez watki) lub zapałki (z watką).

Zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przed zero waste!

I jeszcze raz o uszach, bo to ważne: laryngolodzy proszą, żeby tam niczego nie wkładać. Bębenek jest nam potrzebny cały, a nie przebity, a upchnięty wosk utrudnia słyszenie. Wiem z doświadczenia, że są osoby z nadmiarem wosku – ale wtedy lekarz musi przeszkolić z domowych metod – i nigdy to nie będzie patyczek, raczej przepłukiwanie strzykawką z wodą. Polecam też metodę alternatywną, czyli świecowanie uszu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

zdrowie

36. LEKI, APTECZKA I PIERWSZA POMOC

Zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przed zero waste!

• Wybieramy najlepszego lekarza i stosujemy się do jego poleceń. Przy niegroźnych dolegliwościach, mówimy mu jednak, jakie leki już mamy w domowej apteczce i że wolimy je wykorzystać – to zapobiega kupowaniu nowych, o identycznym działaniu.
• Wiemy, co zrobić z przeterminowanymi lekami i opakowaniami po lekach – muszą trafić do specjalnych pojemników.
• Przy kompletowaniu domowej apteczki preferujemy leki w opakowaniu z jednorodnego materiału (szkło, metal, plastik, papier), a unikamy blistrów typu plastik+aluminium oraz nadmiernych opakowań.
• Nie kupujemy gotowych apteczek – lepiej mieć niewielką, ale za to znaną, bo własnoręcznie przygotowaną i dostosowaną do naszych potrzeb. Dotyczy to również apteczek samochodowych. Koniecznie naklejmy tam numery alarmowe i nasz adres – w stresie zapomina się o rzeczach oczywistych.
• Z przyjemnością obserwujemy pozytywny wpływ życia ZW na nasze zdrowie. Prostsze, ale zdrowsze i pełne witamin, a nie toksyn jedzenie, to sposób zapobiegania wielu chorobom. Wyeliminowanie szkodliwych kosmetyków i chemii gospodarczej, to również znakomita prewencja.
• Znamy się na domowych sposobach przynoszenia ulgi: woda z solą do płukania gardła, okłady z sody na opuchliznę po szczepieniu, imbir na chorobę lokomocyjną, kąpiel z płatków owsianych na podrażnienia skóry, zioła etc.
• Najczęściej jak to możliwe przypominamy sobie zasady udzielania pierwszej pomocy w nagłych wypadkach. Uczymy się prowadzić resuscytację krążeniowo-oddechową (RKO), używać defibrylatora (AED), tamować krwotoki, unikać wystąpienia szoku pourazowego, zabezpieczyć urazy kręgosłupa.
• Dzieci również powinny umieć zadbać o swoje i innych bezpieczeństwo, a przynajmniej wiedzieć, pod jaki numer zadzwonić, by wezwać pogotowie. Na pewno udzielania pierwszej pomocy uczy harcerstwo, być może szkoła. Poziom mistrzowski prezentuje w tej dziedzinie Grom Combat Kids , tutaj zobaczyć można, co potrafią dzieci po szkoleniu na obozie – pamiętają, że najważniejsze jest własne bezpieczeństwo.
Na zdjęciach m.in.: tabletki w plastikowych buteleczkach, a nie w indywidualnych opakowaniach; maść w metalowej, a nie plastikowej tubce; krople w szklanej buteleczce; pastylki do ssania w blistrach z aluminium; plastry do przycinania, a nie pakowane pojedynczo. Metalowa piersiówka napełniona do połowy wodą i trzymana z zamrażalniku to znakomity zimny okład (trzeba ją tylko owinąć chustką).

UWAGA: nie jest to cała zawartość apteczki, ale przykłady opakowań i pomysłów.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.