higiena, MINIMALIZM, URODA, ZERO WASTE

107. MINIMALIZM KOSMETYCZNY

sds

Opowieść o minimalistycznym, ale luksusowym zestawie kosmetyczno-higienicznym, który wzięłam ze sobą na dwutygodniowe wakacje na wsi – co się udało, a co nie.

Spakowanie się trwało 3 minutki: po prostu wrzuciłam do torebki wszystko, czego na co dzień używam. Są to produkty w stylu zero waste, a więc wielofunkcyjne (mydło i balsam), wielorazowego użytku (kubeczek menstruacyjny i myjka do demakijażu), nieopakowane w plastik (szampon), nieplastikowe (szczoteczka do zębów, grzebień) i nieopakowane w plastik (korektor), własnej produkcji (dezodorant), a niektóre nawet jadalne (olejek z orzechów laskowych).

Wyjątkiem są produkty do opalania i na komary –  dla nich nie znalazłam jeszcze satysfakcjonujących zerowastowych odpowiedników. Komary na mój widok oblizują się z zachwytu i kompletnie ich nie odstraszają żadne naturalne środki, więc smaruję się płynem Mugga. Opalam się wyłącznie na różowo, więc unikam słońca jak tylko mogę, ale czasem muszę wyjść z cienia i wtedy smaruję się kremem z filtrem Ziaja (zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przejazdu przed zero waste). Chciałabym jednak przyszłe lato spędzić uzbrojona w skuteczne, nietoksyczne i nieopakowane w plastik produkty, więc zimę poświęcę na badanie rynku 😉

 

higiena, kuchnia, MINIMALIZM, SPRZĄTANIE, URODA, ZERO WASTE

104. ALFABET ZERO WASTE

Obraz36

A jak ANTYKONCEPCJA ODPADOWA

B jak BALSAM

C jak CHEMIA GOSPODARCZA: soda i kwasek

D jak DEZODORANT

E jak EKSPERYMENTY

zestaw

F jak FACECI

G jak GUMA DO ŻUCIA

H jak HIGIENA ZĘBÓW

I jak INFORMACJE: blogi polskie i obcojęzyczne, praktyczne warsztaty, jak zacząć

J jak JEDNORAZOWE CHUSTECZKI

IMG_20171229_152000K jak KOSMETYKI

L jak LEKI

Ł jak ŁYK WODY Z WŁASNEJ BUTELKI

M jak MYDŁO

N jak NIEMARNOWANIE

IMG_20180621_063821

O jak OKRES

P jak PRANIE

R jak RĘCZNIKI

S jak SZCZOTKA DO NACZYŃ

T jak TORBY

b3

U jak UBRANIA

W jak WOSKOWIJKA

X jak XIĄŻKI

Y jak YOU CAN DO IT YOURSELF: puder, tonik, suchy szampon, proszek do zmywarki

Z jak ZAKUPY

 

30707464_263862177488008_6584744984337973248_o

https://pin.it/s7xfrtpfyb2foc

7

GARDEROBA, MINIMALIZM

96. HOME SHOPPING i ZAKUPY SECOND HAND

IMG_20180615_184254_HDR

historia prawdziwa:

Jakiś czas temu złożyłam obietnicę (oficjalną, ze sceny i przez mikrofon), że nie będę już kupować nowych ubrań, a tylko używane, czyli zgodnie z duchem i zasadami zero waste (refuse-reduce-reuse). Wydawało mi się to łatwe do zrealizowania, bo moja minimalistyczna szafa mnie satysfakcjonowała i byłam z niej dumna. Nie zamierzałam poprawiać czegoś, co świetnie działało i wierzyłam, że ukochany minimalizm ochroni mnie przed pokusami.

home shopping, czyli zakupy we własnej szafie:

Od dawna wszelkie potrzeby garderobiane załatwiałam metodą home shopping, czyli pytałam domowników, czy nie mają czegoś do oddania lub pożyczenia. Sprawdzam też we własnej szafie, bo nawet przy niewielkiej ilości ubrań, nie o wszystkim się pamięta. To świetna metoda, polecam, u nas działa w większości przypadków, bo zazwyczaj mamy w domach wszystko, czego nam potrzeba. W ten sposób wzbogaciłam się tego lata o dżinsy do kolan (wystarczyło obciąć levisy mężą – spokojnie, sam mi je dał), kurtkę córki i jej dwie bluzki. Szafa wydała mi się zaopatrzona na kolejne lata i nawet zaczęłam myśleć, co by tu w niej zminimalizować.

używane / second hand / vintage:

Uhuhuhu, jakże się myliłam sądząc, że jestem odporna na pokusy zakupów z drugiej ręki!. Wystarczyła jedna wizyta w szafie koleżanki, a dostałam oczopląsu na widok czerwonych torebek, lnianych szali i markowych ubrań, których chciała się pozbyć przed przeprowadzką do nowego, bardziej minimalistycznego mieszkania. Wyszłam od niej z naręczem pięknych przedmiotów, kupionych za grosze, doskonałej jakości i z naturalnych materiałów, a każda z tych rzeczy pasuje do wszystkiego, co już mam w szafie. Niech żyją zakupy z drugiej ręki!

minimalizm a słaba silna wola:

Niestety to wciąga. Dzisiaj moja słaba silna wola wystawiana jest na próbę w domu siostry. Tym razem za kilka genialnych ciuchów nawet nie muszę płacić. Czyżby to był koniec mojej pięknej, malutkiej i funkcjonalnej garderoby? Jak ochłonę, to z pewnością przyjrzę się wszystkiemu, co mam i porządnie przetrzebię szafę. Niestety, niestety, obawiam się, że nie będę w stanie wrócić do etapu kilkunastu sztuk odzieży – za żadne skarby nie oddam czerwonych torebek!!

Minimalism is good for environment.

higiena, MINIMALIZM, URODA

88. KREATYWNA KOSMETYCZKA

30698439_263863827487843_8178564170577346560_n
Staram się, żeby materiały, jakich używam, były wyrazem mojego buntu wobec tego, co plastikowe i jednorazowe. Jest tu trochę plastiku, ale więcej szkła, metalu i drewna 🙂

Nigdy nie przypuszczałam, że będę tyle kosmetyków robić sama, bez tylu się obywać, tyloma się dzielić i tyle dostawać, i że używanie tego wszystkiego będzie takie przyjemne i podkręcające kreatywność.

To, co jest mi potrzebne do pielęgnacji i makijażu, mieści się obecnie w małym pudełku, w którym trzymam też akcesoria do włosów i leki. Nie są to kosmetyki idealnie zero waste (czyli więc bez plastiku i w opakowaniach do wielokrotnego napełnianiania), ale przecież nie o perfekcyjność tutaj chodzi, ale o wyrwanie się z systemu i bunt przeciwko ,,niezrównoważonym” producentom.

Ocet jabłkowy i olejek z orzecha laskowego, podkład, puder, szminka, tusz:

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Bardzo jestem ciekawa, jak będzie wyglądać moja kosmetyczka za rok: czy uda mi się wreszcie zrobić własny tusz do rzęs i korektor; czy skończy mi się wreszcie czerwona szminka i zrobię sobie własną z naturalnych barwników (rabarbar? truskawka? burak? malina?); czy wszystkie moje kosmetyki będą jadalne?; czy wosk pszczeli zamienię na coś innego?; czy wszystkie ulubione kosmetyki i składniki będę mogła kupić do własnego opakowania w mojej kooperatywie? A może to ja będę je sprzedawać, albo uczyć innych, jak robić? Jedno jest pewne: zero waste to ewolucja i rozwój, więc na pewno wielu nowych rzeczy się nauczę, i – co jeszcze ważniejsze – wielu starych się oduczę.

DIY, higiena, MINIMALIZM

86. SKARBONKA NA RESZTKI MYDŁA

30221467_261349174405975_6109625059125493760_o

Żadna rzecz nie ma na koncie tylu zasług w dziedzinie prewencji powstawania odpadów w moim domu (aka zero waste), co dobre mydło. Zrobione ręcznie, wg starej receptury, z paru prostych i świeżych składników, zastąpiło mi kilkanaście innych produktów. Ludzi, którzy sami robią mydło, podziwiam na równi z tymi, którzy sami pieką chleb. Wespnę się na wyżyny patetyzmu i powiem, że tak, jak szanuję w kuchni dobry chleb, tak szanuję w łazience dobre mydło!

Te okruszki mydła, tak małe lub cienkie, że nie można ich już utrzymać w dłoni, mają wiele zastosowań. Można je rozpuścić i użyć do małego prania. Można włożyć do szuflad, dla ładnego zapachu i odstraszenia moli. Można wrzucić do wrzątku w którym sterylizuje się kubeczek menstruacyjny. Można – ku uciesze dzieci – zrobić tzw. herezję w glucie. A można wydziergać dla nich stylowy woreczek z szorstkiego sznurka i używać jako praktycznej myjki.

Moja myjka mógłaby być bardziej stylowa, gdyby była mniej krzywa oraz kulturalnie zszyta szydełkiem i sznurkiem – niestety tych rzeczy nie umiem jeszcze zrobić. Oczywiście próbowałam, ale ostatecznie użyłam zwykłej nitki oraz jedynego ściegu, jaki znam, a którego nauczył mnie dawno temu dziadek. Nie wiem, jak się ten ścieg nazywa (może ułański?), ale jest bardzo mocny (niejednego pluszaka nim mojemu dziecku uszyłam).

A teraz serio… Kiedy w czasie prezentacji lub warsztatów o zero waste trafiam na kogoś nieufnego wobec mojego stylu życia, daję mu do ręki kostkę mydła aleppo lub bronnersa. Mało kogo pozostawia obojętnym wyliczenie, ilu – często szkodliwych i nadmiernie opakowanych – rzeczy nie musi wcale kupować, bo może je zastąpić dobrym mydłem. A ta lista wciąż się rozszerza!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

GARDEROBA, MINIMALIZM, SPRZĄTANIE

82. MINIMALIZM W SZAFIE – WIOSENNY PRZEGLĄD

szafa porządki

1. Na środek łóżka wywalamy wszystko, co mamy w szafie i w praniu. Łapiemy się za głowę, że tyle tego.
2. Pustą szafę wycieramy.
3. Dzielimy ubrania na kategorie: swetry, koszule, bluzki/tshirty, sport, spodnie, spódnice, sukienki eleganckie i codzienne.
4. Każdą rzecz bierzemy do ręki i jeśli ją lubimy lub/i nosimy, to chowamy z powrotem do szafy.
5. Rzeczy, których nie lubimy/nie nosimy/w ogóle nie wiedzieliśmy, że je mamy odkładamy gdzieś daleko, żeby nas nie podkusiło.
6. Na koniec patrzymy sobie na to, co wisi w szafie i dochodzimy do różnych wniosków. Ja pomyślałam, że:

– Połowy rzeczy nie noszę, ale wszystkie lubię. Wniosek: nosić wszystko.
– Ubrania pasują do siebie kolorami (czarny, czerwony, granatowy) i wzorami (paski i gładkie). Wniosek: mieszać je twórczo i odważnie, a nie chodzić ciągle w tym samym.
– Uwielbiam rzeczy w paski. Wniosek: i tak trzymać.
– Ubrania są dobrej jakości, 95% z wełny lub bawełny. Nestety na ciemnych rzeczach widać znoszenie. Wniosek: wyszczotkować swetry i flanelowe koszule, zacerować domową sukienkę, ustawić pralkę na delikatnieszy program.
– Mam wszystko, czego potrzebuję. Wniosek: pamiętać o tym, gdy w ulubionym sklepie pojawi się wiosenna kolekcja kolorowych ubrań w kwiatki i zacznie mi się wydawać, że powinnam nosić wesołe wzorki.
– Ubrania leżałyby jeszcze lepiej, gdybym trochę schudła. Wniosek: nie jestem szczupła, ale za to jestem zdrowa i tym się cieszę. Żeby to zdrowie utrzymać, muszę się zdrowo odżywiać, ale to nie znaczy, że mogę się bezkarnie zdrowo obżerać figami i daktylami.

7. Przeglądamy kupkę rzeczy odrzuconych i staramy się, żeby nie trafiły z powrotem do szafy, bo to prawie nigdy nie działa. Lepiej znaleźć im nowych właścicieli – na przykład sprzedać albo zorganizować w domu lub w pracy ,,wymiankę” ubrań używanych. Ja pomyślałam, że:
– czarny t-shirt lepiej przysłuży się komuś innemu. Jest doskonałej jakości, pięknie uszyty, klasyczny i uniwersalny, ale trochę przezroczysty i wydaje mi się, że prześwituje przez niego każda fałdka  Wniosek: trudno się żyje bez czarnego t-shirtu, a ten niby mam, ale skoro go nie noszę, to tak, jakby go nie było. Poproszę kogoś bardzo zaufanego o obiektywną ocenę wyglądu – jak będzie trzeba, to kupię nowy.
– na tylnej ścianie szafy jest wieszak, którego nie widać. Znalazłam tam zapomniany pasek i naszyjnik. Wniosek: pasek jest piękny, ale nie będę go już nosić – znajdę mu nową właścicielkę. Ale ten naszyjnik uwielbiam i zamierzam znowu nosić – muszę go tylko trzymać na widoku razem z resztą akcesoriów.

Dobrowolne ograniczanie stanu posiadania przynosi wielką ulgę: głowie, portfelowi i środowisku. Mieszkanie, które wydawało się wiecznie za małe, okazuje się wystarczająco duże, gdy pojawi się w nim miejsce na pustą przestrzeń, powietrze i światło. Obieranie się z nadmiaru przedmiotów początkowo jest trudne, a dla niektórych nawet przerażające, bo ma wiele wspólnego z rozwojem osobistym. Za to nagrodą jest satysfakcja z odzyskania kontroli nad przedmiotami (a więc i częścią życia). A że jest to proces, to minimalista zapewnione ciekawe zajęcie do końca życia. Zawsze znajdzie się przecież ktoś, kto ma więcej lub mniej, a że człowiek ma skłonności do porównywania się z innymi, to kombinuje, co by tu jeszcze …

Jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem, to polecam trzy książki ze zdjęcia. A jeżeli ktoś potrzebuje pomocy, to polecam siebie 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.