KUCHNIA, ZERO WASTE

124. SŁONE PRZEKĄSKI

IMG_20190302_193625

Ostatni sezon ,,Gry o tron” wymaga trzech rzeczy: popcornu, prażonych orzeszków i solonych migdałów. Są to tzw. słonycze,  spożywa się je metodą ,,garścią do paszczy”, a robi tak:

Prażone orzechy laskowe

Rozłóż orzeszki bezpośrednio na blaszce i praż 15 min. w piekarniku rozgrzanym do 190 ºC. By się pozbyć łupinek, wrzuć uprażone orzeszki do sita lub durszlaka i potrząsaj, aż odpadną (albo i nie).

Solone migdały

W czasie, gdy prażą się powyższe, wymieszaj byle jak migdały z sosem sojowym i rozłóż na blasze. Włóż do piekarnika, gdy ostygnie do 130 ºC i praż ok. 10 min., aż podeschną.

Popcorn
Rozgrzewamy w garnku olej, wrzucamy garść kukurydzy i przykrywamy. Po chwilii mamy wielką michę pysznego popcornu. Można posolić, posypać chili, albo poeksperymentować z masłem orzechowym, miodem etc.

Wszystkie słonycze zostały kupione na wagę i do własnego opakowania w mojej ukochanej Kooperatywie Dobrze.

HIGIENA, ZERO WASTE

123. DEZODORANT + PASTA DO ZĘBÓW

 

IMG_20190410_191905

W CZYSTYM SŁOICZKU UKRĘCIĆ PONIŻSZE SKŁADNIKI: 

  • 1 łyżka skrobii kukurydzianej
  • 1 łyżka sody
  • 1 niecała łyżka oleju kokosowego

IMG_20190410_181830

Jeżeli ma to być pasta do zębów, można dodać ok. 15 kropli olejku miętowego lub eukaliptusowego, a jeżeli dezodorant – 15 kropli olejku lawendowego lub cytrynowego. Można też zostać przy wersji bezzapachowej – mamy wtedy wielofunkcyjny kosmetyk typu 2 w 1: pastę do zębów i dezodorant.

IMG_20190410_191919

 

 

Olej kokosowy radzę dodawać stopniowo – najlepiej zacząć o połowy łyżki (łatwiej go później dodać, niż odjąć). Na początku może się wydawać, że jest go za mało, ale pod wpływem mieszania ociepli się i na pewno nie będzie potrzeba go więcej, niż 1 płaska łyżka, zwłaszcza, że olejek eteryczny też nieco rozrzedzi mieszankę. Chodzi nam o uzyskanie pięknej i nietłustej pasty, o konsystencji marcepana:

IMG_20190410_184843.jpg

ZDROWIE

122. ZEROWASTER W SZPITALU

04957084272627beed778f2435dccd33

Najważniejsza zasada brzmi: ,,Zdrowie ma zawsze pierwszeństwo przejazdu przed zero waste.”

Poniższą ,,listę rzeczy do szpitala” spisałam na podstawie tego, co mi się przydało po bardzo poważnej operacji, a więc gdy ma się problem z absolutnie każdą zmianą pozycji, wszystko leci z rąk, po organizmie krąży jeszcze morfina, a pójście do łazienki jest poważną ekspedycją. Są na niej przedmioty jednorazowego użytku opakowane w plastik i oczywiście żaden zerowaster nie musi się nikomu tłumaczyć z ich używania:

HIGIENA

  • Mydło Aleppo – w płynie, w  butelce z pompką (nie wyleci z rąk, więc nie trzeba się po nie schylać, poza tym pompkę można zahaczyć o rurkę prysznica). Wieloczynnościowe: do mycia rąk, twarzy, ciała, włosów, blizny pooperacyjnej, zębów, naczyń i do prania.
  • Szampon i grzebień – dzień wcześniej poszłam do fryzjera, więc przez kilka dni włosy wyglądały dobrze. Gdybym miała zostać w szpitalu dłużej, użyłabym suchego szamponu lub małego kawałka szamponu w kostce. 
  • Krem  DIY – uniwersalny: do twarzy, rąk, ust, małych zadrapań, do stóp, jako balsam do ciała. 
  • Szczotka i pasta do zębów – jakakolwiek szczoteczka, którą można wyparzać i bez żalu wyrzucić. Pasta w postaci miętowych pastylek.
  • Dezodorant: oliwa magnezowa z dodatkiem olejku lawendowego, w aluminiowej buteleczce ze sprejem, świetna też jako odświeżacz odświeżacz powietrza!
  • Chusteczki nawilżone – najlepiej nieperfumowane, bo każdy dodatkowy sztuczny zapach bardzo drażni. Bardzo przydatne, zwłaszcza że nie ma siły na częste korzystanie z prysznica.
  • Chusteczki w pudełku – absolutnie niezbędne, bo czasem brakuje papieru toaletowego i ręczników.
  • Kosmetyczka – wodoodporna, z uchwytem, za który można ją powiesić w bezpiecznym miejscu.
  • Ręcznik – w ciemnym kolorze. Bardzo polecam duży lniany, bo zajmuje mało miejsca, a schnie w 5 minut i wszyscy ci zazdroszczą. Świetnie zastępuje chustę na ramiona!

 

UBRANIA

  • Koszula nocna/piżama – 100% bawełna, w ciemnym kolorze i raczej cienka (w szpitalu jest ciepło). Ważne są kieszenie – dzięki nim ręce są wolne i można się czegoś przytrzymać, gdy zakręci się w głowie. Poza tym można w nich przemycać różne fajne rzeczy 😉  Ja miałam po prostu dwie miękkie bawełniane sukienki, co bardzo polecam!
  • Kapcie – nie muszą być ciepłe, ale muszą nadawać się do wyprania po powrocie do domu…
  • Piankowe klapki – pod prysznic,  szybkoschnące.
  • Skarpetki – z naturalnego materiału i nieuciskające.
  • Opaska 2 w 1 –  posłuży jako maseczka na oczy (gdy chcesz spać, a współlokator zapala światło i TV) oraz jako ,,przykrywka” na czas bad hair days. Moja opasko-maska jest nawygodniejsza na świecie, a powstała z upcyklingu dziurawych czarnych rajstop!
  • Szlafrok – może być potrzebny pacjentom, którzy mogą iść do sklepiku lub na kawę. Mnie się nie przydał, a zajął bardzo dużo miejsca w torbie.
  • Bielizna – jeśli w ogóle jest potrzebna, to bawełniana. Jednorazowe majtki się nie przydały, ale cieszę się, że je miałam na wszelki wypadek i polecam.

 

JEDZENIE I LEKI

  • Woda – w jednorazowej plastikowej butelce, najlepiej ze sportowym ,,dzióbkiem”, żeby można było pić nawet w pozycji półleżącej. Szpitalnej kranówki nie polecam, bo na kranie są wszystkie możliwe płyny ustrojowe współpacjentów :/
  • Spork – w szpitalu są oczywiście sztućce, ale metalowy składany spork daje niezależność i jest łatwy do umycia.
  • Termos – 2 w 1 kubek i pojemnik np. na zupę. W termosie można sobie przynieść napój z kawiarenki, a zupy to jedyna pyszna potrawa w szpitalnym menu (zwłaszcza dla wegan i wegetarian), więc warto wziąć na później. Moim zdaniem w szpitalach marnowałoby się o wiele mniej jedzenia i pieniędzy, gdyby dawano samą taką zupę (za to ile się chce), a do niej kawałek prawdziwej pysznej bagietki (zamiast sztucznego ,,chleba”).
  • Espumisan – szpitalna dieta wywołuje sensacje żołądkowe, ale coś trzeba jeść oprócz tej zupy. Poza tym podczas operacji wtłaczany jest do organizmu jakiś gaz, który potem się bardzo boleśnie ulatnia.
  • Własne leki – te, które bierze się na co dzień. Koniecznie opisane (nazwisko i dawkowanie).
  • Miętówki – lub goździki, odświeżające oddech
  • Octenisept – uniwersalny odkażacz, do radosnego spryskiwania wszystkiego wokół, zwłaszcza gdy brakuje sił na umycie rąk. Bardzo mi się przydał, gdy wysypałam calutką zawartość kosmetyczki na łazienkową podłogę, a właśnie przed chwilą wylała na nią kanalizacja… Z pobytu w szpitalu wyniosłam ważną naukę, żeby nie bać się własnych, domowych bakterii (np. tych, które przyjechały np. na ręczniku i bieliźnie). Wystarczająco kłopotliwe jest przemykanie między cudzymi bakteriami, po co sobie dokładać pracy 😉

INNE

  • Komórka, słuchawki i ładowarka
  • Książka/czytnik/e-book/tablet – z odpowiednią ładowarką i powerbankiem
  • Zatyczki do uszu – miękkie, do spania i do odseparowania się od otoczenia.
  • Drobne – do automatu na kawę i do TV na monety.
  • Poduszka – może być mała, byle dawała dobre podparcie.
  • Teczka – ze sztywnego plastiku, na medyczną dokumentację.
  • Dokumenty wymagane przez szpital i dowód osobisty!
  • Klips – duży mocny spinacz biurowy – nigdy nie wiadomo, do czego się przyda: a to jako wieszak, a to zamknięcie czegoś. A gdy się nudzisz w czyimś towarzystwie, odpalasz w komórce filmik o milionie zastosowań spinacza i przynajmniej jest temat do rozmów inny niż choroby (brrr…)
  • Torba – lekka i nadająca się do wyprania po powrocie do domu.
  • Długopis – na wypadek, gdyby lekarz przygotowujący wypis akurat nie miał swojego i groziłoby ci zostanie o dzień dłużej.

 

Prawda jest taka, że jako bezradny pacjent niewiele możesz zrobić – poza uśmiechaniem się, a uśmiech jest bardzo zero waste. Możesz co najwyżej poprosić o wsypanie ci leków bezpośrednio na dłoń, zamiast do jednorazowego minikubeczka. W służbie zdrowia jest wiele do zrobienia w sprawie ograniczania odpadów, ale walka o to toczy się poza szpitalną salą i to od lat (ale to temat na osobny post, jeśli nie ksiażkę).

Zdjęcia pochodzą z mojego Pinteresta i są tylko przykładami rzeczy, które zabrałabym do szpitala
DIY, URODA

121. KREM ZERO WASTE

IMG_20190315_144540

Ciągnie mnie do kosmetyków minimalistycznych i jednoskładnikowych (o ile można tak powiedzieć o bogactwie natury): olej z orzechów laskowych do twarzy i ciała, soda do mycia zębów i jako dezodorant, skrobia jako puder do twarzy i suchy szampon, mydło Aleppo zamiast 20 innych produktów. Wszystkie te metody uważam za skuteczne, sprawdzone i bezpieczne (gotowy materiał na nowe warsztaty pt. ,,zero waste dla hardkorów”). Naprawdę potrzebujemy o wiele mniej rzeczy, niż myślimy, a dobrowolne samoograniczenie nie obniża komfortu życia – wręcz przeciwnie 😀

Z powodów zawodowych testuję różne rozwiązania typu DIY, więc i prawdziwy krem kiedyś zdarzyło mi się zrobić, ale ilość opakowań, jaka została po tym eksperymencie, złamała mi serce. Postanowiłam więc kupować kremy od kogoś, kto robi to na większą skalę lub używać olejów. I tak robiłam do chwili, gdy Ariana (jedna z dwóch moich zerowastowych guru, ta druga to Bea), napisała o kremie, który wygoił jej bliznę na twarzy – nie mogłam tego zignorować. Stevie, autorka kremu i bloga Yay for Earth, jest szczera, mądra, zabawna, inspirująca, szczodra i jedyna w swoim rodzaju. Tyle, że mieszka w USA, więc kupienie jej kremu nie wchodziło w grę. Ale ja właśnie szłam wtedy do szpitala na poważną operację i czułam, że muszę tam mieć przy sobie jakiś amulet, coś ze świata zero waste, a konkretnie – chciałam mieć ten krem. Prawie wszystkie składniki miałam w domu, więc tylko jden dokupiłam. Po paru minutach miałam słoik pełen czegoś złotego i magicznego. Od tamtej pory jest to jedyny balsam do twarzy i ciała, świetny i na noc, i pod makijaż. Doskonały jako na spierzchnięte usta, suche skórki paznokci, zniszczone końcówki włosów. Nawilżający, odżywczy, a przede wszystkim gojący. Mam nadzieję, że kiedyś krem Stevie będzie do kupienia w Polsce i będę mogła wypróbować słynny oryginał ♥

2

1
PRZEPIS:

  • w kąpieli wodnej stopić: 10 g startego prawdziwego pszczelego wosku, 20 ml oliwy i 5 g masła shea.
  • Mieszać, aż lekko przestygnie i wtedy starannie wmieszać 10 ml oleju z pestek granatu. Mieszania, aż krem stanie się puszysty.
  • Przełożyć do słoiczka.
  • Nabierać porcję wielkości groszku, rozgrzewać w dłoniach i przykładać z czułością do twarzy i oczu ♥

IMG_20190306_134246