KUCHNIA

63. SŁOIKI

22791963_1943939042526971_4241422528238851315_o

• Zerowasterzy kochają słoiki i nadużywają ich na wszelkie sposoby. Ludzkość stosuje je tylko do przechowywania, pasteryzowania, zamrażania, przygotowywania i podawania jedzenia, a my – po prostu do wszystkiego.

• Wbrew pozorom są to bardzo trwałe naczynia, niektóre egzemplarze są w użyciu po 200 lat. Warto mieć kilka tych z najwyższej jakości grubego, ciężkiego szkła. Są drogie, ale tak mocne, wielofunkcyjne i piękne, że można je z powodzeniem postawić na wigilijnym stole (to ja).

• Zwykłe słoiki, które każdy z nas ma w domu (po dżemie czy ogórkach) też mogą wyglądać estetycznie, trzeba je tylko oczyścić z naklejek, a inspiracji poszukać np. na stronach poświęconych upcyklingowi. Zwłaszcza pomysły na wykorzystanie np. słoików Mason albo Weck, potrafią mocno podkręcić kreatywność (głośniki ze słoika – dlaczego nie?).

• Ale najważniejsze jest to, że słoiki pomagają nam w niemarnowaniu żywności i redukowaniu jednorazowych opakowań. Staramy się kupować tylko tyle, ile potrzebujemy, na wagę, do własnych wielorazowych woreczków i pojemników. Produkty przełożone w domu do szklanych słojów są dobrze widoczne, co ułatwia planowanie zakupów, ponieważ widać, co się niedługo skończy.

• Po konsultacjach z Beą Johnson, IKEA wprowadziła do sprzedaży słoiki z hermetycznym zamknięciem (seria Korken, szkło z recyklingu, kauczukowa uszczelka, dobra cena, różne pojemności). W Rossmanie i Mokpolu bywają z kolei włoskie Quattro Stagioni. W Tchibo widziałam oryginalne Wecki.

Słoiki to fantastyczny sposób na zaczęcie przygody z zero waste. I nie jest ważne, czy używamy słoików po dżemie i ogórkach, czy specjalnie kupionych – ZERO WASTE TO ZAWSZE SAMO PIEKNO! A tu piszę o historii mason jars.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

KUCHNIA

61. WORECZKI NA ZAKUPY

IMG_20180307_175704IMG_20180307_180247

• Zakupy zero waste to kupowanie produktów na wagę i do własnych pojemników, tylko w takiej ilości, jaka jest nam rzeczywiście potrzebna, a nie w takiej, jaką narzucił nam producent. W efekcie nie przynosimy do domu żadnych pudełek, powietrza, celofanu i plastikowych trumienek, nie tracimy czasu zanoszenie ich do śmierdzącego śmietnika oraz sporo oszczędzamy (ok. 15% ceny produktu to opakowanie). Myślę o tym z satysfakcją za każdym razem, gdy kupuję kruche ciasteczka…

• Jeżeli w sklepie zobaczymy kogoś wsypującego np. kaszę do własnego woreczka, to na 100% jest to zerowaster, który zapewne ma tych woreczków kilka, w różnych rozmiarach i z różnych materiałów, i który chętnie nam opowie o ich zaletach. No to ja zacznę i opowiem o swoich, bo zupełnie przypadkiem udało mi się stworzyć idealny zestaw, od 1,5 roku doskonale sprawdzający się na zakupach dla 3-osobowej rodziny:

6 szarych woreczków z bawełny 17×18 cm o wadze 14 g – pierwotnie był to jeden duży worek, w którym mieszkały pluszaki mojego dziecka (te najbardziej ukochane sama uszyłam). Zaniosłam worek i bawełniane tasiemki do krawcowej i powiedziałam: ,,proszę mi uszyć 6 woreczków, tylko żeby były supermocne, superszczelne i bez żadnych wychodzących nitek, bo JA W NICH BĘDĘ MĄKĘ NOSIŁA” (cytat dokładny). Po tygodniu odebrałam zestaw, w którym nie tylko mąkę, ale i sproszkowane chili mogę przenosić. Radzę więc poszukać w domu niepotrzebnego kawałka dobrej, gęsto tkanej bawełny (stare prześcieradła lub poszewki są idealne) i oddać je w ręce fachowca. Na zdjęciach widać, jak są uszyte, jakie mają rozmiary, jakie są tasiemki – warto też powtórzyć mój tekst o mące 😉

2 białe (teraz już białawe) woreczki z poliestrowej siateczki 33x33cm o wadze 36 g – pierwotnie służyły do prania delikatnej bielizny, ale o wiele lepiej sprawdzają się jako supermocne i niewiarygodnie pojemne woreczki na ziemniaki, jabłka, sałatę oraz duże i ciężkie warzywa. Są zamykane na zamek błyskawiczny, więc łatwo pokazać kasjerowi zawartość, a potem szybko zamknąć i nie martwić się, że coś pęknie lub się wysypie.

Mam jeszcze 5 innych woreczków (1 biały, 4 niebieskie – również po pluszakach , ale nie są mi prawie nigdy potrzebne, ponieważ powyższy zestaw jest wystarczający. Moim zdaniem są nieco za duże i mają nieco inaczej poprowadzone tasiemki, dlatego są mniej praktyczne. Chyba, że kupuję popcorn – wtedy im większy worek, tym lepszy.

• Do prania używajmy głównie zdrowego rozsądku: jeżeli w woreczku był popcorn, kasza, orzechy, to przecież wystarczy go dobrze wytrzepać i już jest gotowy do następnego użycia. Jeżeli były w nim lepkie daktyle albo chili, dorzućmy woreczki do zwykłego prania (pod warunkiem, że używamy środków przyjaznych dla środowiska, a nie dla reklamodawców).

• Jeden woreczek warto mieć zawsze przy sobie. Ja używam go jak kosmetyczki: w razie potrzeby zawartość (balsam, chusteczkę i goździki) wrzucam luzem do torebki, a woreczek wykorzystuję na tysiąc sposobów, np. do zapakowania niespodziewanie kupionego mydła Aleppo, drożdżówki, kanapki, jako osłonę na słoik, etui na czytnik lub telefon, jako kosmetyczkę podróżną, na przekąski etc.

• Warto znać wagę woreczków, bo w cywilizowanych miejscach sprzedawca odejmie ją od wagi produktu. Tu przeczytasz o zakupach w sklepach bez opakowań.

• Gotowe woreczki uszyte zgodnie ze szlachetną ideą upcyklingu można też kupić lub zamówić w Bez folii . Można też nauczyć się je szyć np. tu Niezbędnik Zero Waste – warsztaty szycia i dziergania! Kupienie nowych też nie jest złe, ale są lepsze sposoby 😉

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

KUCHNIA, ZERO WASTE

26. ZAKUPY W KOOPERATYWIE SPOŻYWCZEJ

21272505_189542174920009_6058994367508216285_n

• Gdy osobiście znasz rolnika, który wyhodował jedzenie, które kupujesz; gdy jadłeś obiad w jego kuchni w towarzystwie jego żony, dzieci i teściów; gdy chodziłeś po jego polach; głaskałeś jego psy – to mała jest szansa, że to jedzenie zmarnujesz. Raczej powkładasz je do słoików, żeby zawsze wiedzieć, co masz, ile tego i w jakim stanie. ‚No farmers, no food…Know farmers, know food’.
• Kooperatywy spożywcze to nie tylko kolejne miejsce, w którym większość zakupów zrobimy bezśmieciowo. To miejsca, w których chcemy zostawiać nasze pieniądze. Każdy człowiek ma prawo do niedrogiego i ekologicznego jedzenia.
• Dostaniemy tam zdrową, świeżą, sezonową żywność, bezpośrednio od zaufanych rolników, którzy nie stosują chemicznych środków ochrony roślin ani sztucznych nawozów.
• Preferowani są lokalni dostawcy, produkty fair trade i opakowania jak najbardziej zbliżone do zasad ZW.
• Obie idee – spółdzielczości i zero waste wzajemnie się wspierają, przenikają, uczą i inspirują.
• Szczegóły tutaj http://www.dobrze.waw.pl/ , ale takich spółdzielni jest więcej – szukajcie najbliższych lub zakładajcie nowe! Kooperatywy spożywcze w Polsce
📍O niemarnowaniu jedzenia. O zakupach bezpośrednio u rolnika.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

pasek black

KUCHNIA

24. ZAKUPY W SKLEPACH ZERO WASTE

19477470_165939847280242_466834966498990724_o

• Prawdziwy raj i spełnienie marzeń zerowastera. Jeśli zdarzy mu się zapomnieć swoich wielorazowych pojemników, to i tak niczego mu tam nie zapakują w plastik. A jak nie zapomni, to dostanie zniżkę.
• Kupując w takim sklepie do własnych pojemników nie tylko nie powiększamy toksycznych wysypisk śmieci, ale też oszczędzamy sobie wizyt w śmierdzącym śmietniku.
• Kupując tylko tyle, ile rzeczywiście potrzebujemy, a nie ile narzuca producent, nie zmarnujemy jedzenia i pieniędzy.
• Nie zmarnujemy też czasu na wyjmowanie wszystkiego z pancernych opakowań i pluciu sobie w brodę,. że znowu w pudełku czekoladek przynieśliśmy do domu głównie powietrze, celofan i plastikową trumienkę…
• Na zdjęciach jeden z pierwszych polskich sklepów bez opakowań, o seksownej nazwie Nagie z Natury. A tu relacja z poznańskiego BIOrę.

Sklepy w Polsce i na świecie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.