higiena, SPRZĄTANIE, URODA, ZERO WASTE

100. GRA W ZERO WASTE ,,POŁĄCZ W PARY”

Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że wszystko ma swój zerowastowy odpowiednik: nieplastikowy, wielorazowy, wielofunkcyjny, zdrowszy, tańszy, ładniejszy, lżejszy i zajmujący mniej miejsca. Niestety zazwyczaj konsument nie ma w ogóle wyboru (jeśli nie wierzysz, to podczas następnych zakupów popatrz na sklep moimi oczami i spróbuj znaleźć coś, co byłoby wolne od plastiku).

Poniższe zdjęcia zrobiłam, gdy przez dwa tygodnie mieszkałam w gościnnym, ale nie zerowastowym, domu. Połączyłam należące do dwóch światów rzeczy w pary: po lewej te z  bezodpadowego świata, po prawej ich opowiedniki.

Podpowiedź: małe zielone coś, to podróżny kawałek szlachetnego mydła aleppo ;D

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Nie wierzę w recykling plastiku, więc wybieram produkty, które można kupić bez opakowania lub w pojemnikach ze szkła, metalu lub drewna. O blaskach i cieniach recyklingu przeczytasz u Organicznych.

kuchnia, ZERO WASTE

99. BIOrę – SKLEP ZERO WASTE W POZNANIU

IMG_20180628_140724.jpg

Na ul. Garbary 44 w moim rodzinnym Poznaniu mieści się sklep zero waste BIOrę, a wizyta w nim przynosi taką ulgę zmęczonym reklamami zmysłom, że trudno jest z niego wyjść. Jednak najmilsza z najmilszych sprzedawczyń nie da ci odczuć, że już zbyt długo stoisz przed półką z metalowymi wielorazowymi słomkami do picia. Albo że odstraszasz klintów, piszcząc z zachwytu i zazdrości na widok płynu do naczyń, który kupuje się na mililitry, nalewając (metalową chochelką i lejkiem) z wielkiego słoja do własnego wielorazowego opakowania. Albo że bez końca przekładasz z miejsca na miejsce woreczki na zakupy, bo nie umiesz się zdecydować, który najpiękniejszy. Albo że umówiłaś się tam z koleżanką zirołłejsterką na pogaduchy i od pół godziny hałasujecie w kąciku wypoczynkowym i bezczelnie zaglądacie do magazynu.  Albo że błagasz, żeby ci nie pozwoliła kupić butelki (bo przecież masz jedną, ale na półkach są takie piękne i pomysłowe). A jak chcesz, to ta przemiła pani zważy ci po jednej sztuce z każdego rodzaju bakalii, bo tarowanie wagi to w takim sklepie oczywista oczywistość! Czujecie to?! BIOrę to raj!!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

DIY, ZERO WASTE

89. WIZYTÓWKI

Follow my blog with Bloglovin31958759_1720838507954108_3121157149229580288_o
Przed erą maili, komórek i mediów społecznościowych nie były jednorazowymi gadżecikami, wręcz przeciwnie – były skarbem. Trzymano je latami w specjalnych wizytownikach i rolodexach. Teraz wszystkie dane osoby, z którą się spotykamy mamy już zazwyczaj w korespondencji (np. w stopce maila), więc rola ,,wizytek” nie jest już istotna. Oto kilka sposobów na zminimalizowanie ich ilości:

Rzeczywistość służbowa, np. biurowo-korporacyjna to dużo spotkań, wizytówki (często wydrukowane na papierze pierwotnym) wręczane garściami przy każdej możliwej okazji, traktowane jako sposób na rozpoczęcie rozmowy. Ale zawsze da się coś zrobić.  Jeśli jest to duże i ważne spotkanie, a osoby się nie znają, możemy zaproponować, że każda ze stron weźmie po jednym komplecie wizytówek, a po spotkaniu zeskanuje je i roześle wśród zainteresowanych. Nikt z obecnych nie powinien poczuć się urażony, bo przecież nie odmawiamy wzięcia jego bezcennych namiarów, tylko robimy to w innej formie. Przy okazji budujemy naszej firmie wizerunek nowoczesnej i dbającej o środowisko oraz zmniejszamy jej koszty. Są też takie sytuacje, kiedy możemy zaproponować całkowitą rezygnację z wizytek, albo tylko zrobienie sobie ich zdjęcia.

Rzeczywistość niesłużbowa lub po prostu mniej sformalizowana umożliwia całkowitą rezygnację z wizytówek papierowych, albo chociaż wybranie papieru z recyklingu, dzięki czemu staje się inspiracją dla firm, podsuwa pomysły i zmusza do myślenia. Przykłady na zdjęciach:

  • wizytówka mojego ukochanego PSZW: na papierze makulaturowym, z wykropkowanym miejscem na nazwisko (oszczędność papieru i pieniędzy).
  • moja wizytówka: ręcznie wypisana na osobiście zrobionej woskowijce. Za jednym zamachem lansuję metody zero waste i siebie. Gwarantowana kupa śmiechu przy wręczaniu, bo ta partia wyszła mi trochę w stylu więziennym (upcykling starej pasiastej męskiej koszuli).

Obraz 26

Mam nadzieję, że wkrótce zbędne wręczenie wizytówki będzie symbolem obciachu i bezmyśności – zupełnie jak używanie jednorazowych kubków do kawy 🙂

ZERO WASTE

62. PREZENTOWANIE IDEI ZERO WASTE

Obraz36

Robiłam w pewnej firmie warsztaty ,,Vademecum Zero Waste – przewodnik po życiu be opakowań” i po powrocie zrobiłam zdjęcia ,,eksponatów” (z wyjątkiem słoika z ciastkami, które zjedliśmy w trakcie). Mam nadzieję, że zdjęcia i informacje przydadzą się do Waszych prezentacji – proszę sobie korzystać do woli i szerzyć ideę ZW:

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

DIY, ZERO WASTE

60. TORBY BOOMERANG BAGS

Obraz1.png

Jeżeli używasz toreb wielorazowego użytku to już jesteś w 80% zerowasterem. Z moich obserwacji wynika, że więcej niż 4-6 nigdy nie potrzebujemy. Te, których nie używamy na co dzień, zanosimy tam, gdzie jest miejsce wszystkich nadmiarowych toreb wielorazowego użytku, czyli do koszyka na Boomerang Bags.

To genialnie prosty pomysł na zredukowanie ilości foliówek. Wstawia się do sklepów pojemnik na torby wielorazowe – dla tych klientów, którzy zapomnieli przynieść swoje. Klient przy następnych zakupach odnosi pożyczoną torbę, najlepiej z kilkoma niepotrzebnymi, które znalazł w domu. Torby, zamiast pleśnieć w kącie szafki, krążą jak bumerangi! System, opracowany w Australii, jest łatwy do zaimplementowania w każdym miejscu i w każdym czasie. Działa na zasadzie dobrej woli, nic nie kosztuje, a jest skuteczną metodą edukacji i zmiany przyzwyczajeń kupujących. Wolontariusze mogą też szyć takie torby (np. z ubrań, które nie nadają się już do noszenia), ale prawdę mówiąc każdy z nas ma już w domu niezłą kolekcję – trzeba je tylko puścić w obieg.

Dołącz do Boomerang Bags Polska – tutaj o przeczytasz o tym, jak to zrobić.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

DIY, kuchnia, ZERO WASTE

56. KOMPOSTOWANIE

21751949_194441534430073_1474996570675135222_n

Ilustracją ,,bezśmieciowości” jest sama Natura, zwłaszcza taki jej przejaw, jak nieustający proces przetwarzania bioodpadów w cenny nawóz dla gleby. To właśnie kompostowanie – ulubiony sport zerowasterów.

Dobrze przygotowany kompost pachnie leśnym runem, ale zrobienie go jest sztuką. Na szczęście są fachowcy, którzy każdego z nas poprowadzą za rękę (od momentu, gdy pierwszy raz przyjdzie nam do głowy rewolucyjna myśl ,,a gdyby tak mieć w mieszkaniu kompostownik?”, do momentu, gdy otrzymamy własne ,,czarne złoto”):

Wielkie Kompostowanie: projekt edukacyjny i grupa FB wspierana przez specjalistów. Jest tam nawet bot, który pomaga początkującym wybrać kompostownik.

Mapa otwartych kompostowników sąsiedzkich, do których każdy może wrzucić swoje odpadki kuchenne http://mapa.oddamodpady.pl/

Videoblog Sylwia Sikorska : W drodze do Zero Wastehttps://www.youtube.com/watch?v=z8kaBpzPj (odcinek o tym, jak powstawał ten kompostownik ze zdjęcia)

Coś dla zerowejsterzątek: Świnka Peppa ‚Compost’

Nie ma Zero Waste bez kompostowanie, więc pisząca te słowa marzy o własnym kompostowniku, emocjonuje się cudzymi, a nawet pisze w tej sprawie listy do Mikołaja (kompostownik + tysiąc dżdżownic). Bo kompostowanie uzależnia, nawet zanim się je zacznie!

W dużym niebieskim wiadrze na zdjęciu znajduje się właśnie ten pachnący leśną ziemią kompost (przygotowany przez Ogród Botaniczny). Na pozostałych zdjęciach piękne kompostowniki przyjaciół (jeden kompostownik ma nawet imię).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.