GARDEROBA, MINIMALIZM

69. MINIMALIZM W SZAFIE – JEDNE DŻINSY

24173540_1958123627775179_6740963235036359569_o

• Strasznie dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że jedna para dżinsów mi wystarczy, nawet jeśli chodzę w niej każdego dnia. Kiedyś wydawało mi się, że powinnam mieć przynajmniej trzy kolory i to najlepiej w różnych odcieniach. Niby gdzieś mi dzwoniło, że nie wszystkie fasony są dobre dla mojej pięknej kobiecej figury (mam wszystkie możliwe wypustki), ale modowe artykuły przekonywały, że ,,i ty możesz nosić rurki / boyfriendy / 501-ki / ogrodniczki / biodrówki”. Khem, khem, przetestowałam to wszystko na swoim żywym organizmie i teraz już wiem, że niestety nie mogę spełnić wszystkich swoich dżinsowych marzeń. A marzą mi się indygo ze 100% organicznej bawełny*; takie, co to je trzeba najpierw ,,rozbić”, a one odwdzięczą się cudownym dopasowaniem i trwałością. Albo jakieś Levisy znalezione w secondhandzie za kilka złotych, idealnie leżące od pierwszego włożenia.

• 4 lata temu dotarło do mnie wreszcie, że choć mam kilka par, to i tak noszę tylko te jedne, w których wyglądam i czuję się najlepiej. Eksperymentalnie schowałam resztę, a gdy po roku okazało się, że ani razu mi ich nie brakowało, pozbyłam się i ich, i złudzeń.

• Jedna para dżinsów to nie jest coś dla każdego**, ale jeżeli macie na oku podobny eksperyment, to warto wiedzieć, że dżinsów nie należy zbyt często prać, za to można je odświeżać w zamrażalniku; że krawcowe potrafią naprawić prawie każde przetarcie i rozdarcie; i że po zakończeniu żywota można je przerobić na tysiąc sposobów w ramach upcyklingu (planuję poduszki).

• Moje jedyne dżinsy nie są ani organiczne, ani z drugiej ręki, ani tanie. Za to wyglądają super i noszę je codziennie, a minimalizm mojej szafy codziennie sprawia mi radość i jest dobry dla środowiska.

* Bawełna uprawiana na glebie, która od min. 3 lat nie była traktowana szkodliwymi nawozami/pestycydami. Siłą rzeczy są to stosunkowo małe uprawy, a pracownicy traktowani są uczciwiej. Indygo daje piękny, ciemny i wyszczuplający kolor.
**raczej nie dotyczy rodziców małych dzieci

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

GARDEROBA, MINIMALIZM

58. TOREBKA – MINIMALIZM

IMG_20170920_164603.jpgWymarzona torebka jest lekka i pojemna. Pasuje do wszystkich ubrań i okazji. Jest niezniszczalna lub daje się reperować. Jedna na całe życie, a jeszcze lepiej: odziedziczona po eleganckiej prababce. Pięknieje z wiekiem.

W rzeczywistości zawsze przynajmniej jedna z tych cech nie występuje (najczęściej prababka), ale i tak każda z nas mogłaby opowiedzieć historię swojej torebki, chętnie bym to przeczytała i obejrzała. To ja zacznę, Wy przyślijcie swoje:

Moją ukochaną czerwoną torebkę kupiłam ok. 5 lat temu w Muji za ok. 100 zł. O ile pamiętam, jest z poliestru pochodzącego w 100% z recyklingu, ale była już tyle razy prana, że na metce nic nie widać. Daleko jej do elegancji, ale poza tym to ideał. Kolor pasuje do większości moich ubrań, a jeżeli nie, to pożyczam od córki identyczną czarną. Nie waży nic, a jest niezwykle mocna.

Jest pojemna jak torba Mary Poppins. Spokojnie można się w nią spakować na tygodniowy wyjazd i jeszcze dopchnąć laptop i termos: https://www.facebook.com/malgorzata.geca/posts/187154018492158

Na co dzień noszę w niej tylko najpotrzebniejsze rzeczy, zazwyczaj b. minimalistyczne (ważna jest dla mnie forma i funkcjonalność, nie ozdoby):

• Kosmetyczką jest jeden z woreczków (przydaje się na niespodziewane zakupy: https://www.facebook.com/malgorzata.geca/posts/151163182091242)
• Chusteczka z materiału https://www.facebook.com/malgorzata.geca/posts/162003137673913
• Balsam do ust i paznokci https://www.facebook.com/malgorzata.geca/posts/158384964702397
• Goździki do żucia https://www.facebook.com/malgorzata.geca/posts/188981071642786
• Nylonowy portfelik z kluczami na smyczy (przyczepione trudniej ukraść z torebki, zwłaszcza, że brzęczą)
• Zwinięta torba wielorazowa – zawsze.
• Zmazywalny długopis i notes. Notes od wewnętrznej strony ma przyklejone ,,lusterko” (oderwane z wnętrza opakowania z plastrami na opryszczkę, które ktoś chciał wyrzucić).
• Komórka w metalowej obudowie (marzę o Fairphonie…wiem, że technologia jeszcze niedopracowana, ale od tego są marzenia)

• W zależności od pogody noszę ultralekki parasol (M&S) i składane okulary (RayBan – wyproszone kilka lat temu u optyka, bo w Polsce takich nie było, a ja mam jakieś natręctwo zmniejszania wszystkiego co się da. Odporne jak diabli, tyle razy mi spadały na chodnik, a nadal przez nie coś widzę).
Termos z wodą.

Całe życie trwam w zdziwieniu, jak to jest, że prawie wszyscy mężczyźni sobie radzą bez torebki. Uważam też, że straszną zbrodnię popełnia złodziej, który kradnie kobiecie torebkę – bo przecież my tam często mamy całe życie, nie tylko pieniądze… Czasem jakieś zdjęcie czy kasztan okazują się bezcennym skarbem. Złodzieje, bardzo Was proszę, jak już zabierzecie kasę, to torebkę odnieście na miejsce!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

GARDEROBA, MINIMALIZM

40. GARDEROBA WAKACYJNA

20664496_182663552274538_5523429012627148753_n

• Życie zero waste jest takie fajne, że nie ma mowy o powrocie do starych przyzwyczajeń. Minimalizm, dobrowolna prostota, redukcja swoich potrzeb – to wciąga jak narkotyk i daje satysfakcję porównywalną jedynie z uprawianiem ukochanego sportu. Czasem nam się coś uda, czasem nie; czasem popadamy w przesadę, a czasem coś sobie odpuszczamy – i tak jest dobrze.
• Wakacyjny wyjazd to nasze laboratorium – przyglądamy się i sprawdzamy, czy spakowaliśmy ,,wystarczająco niewiele”.
• Jeśli wzięliśmy za dużo, to wyciągniemy z tego wnioski i następnym razem weźmiemy mniej. Jeśli wzięliśmy za mało, to odkryjemy, że nasza kreatywność nie zna granic i że z każdej trudnej sytuacji można znaleźć wyjście (to się nazywa przygoda).
• Na zdjęciach buty i ubrania odpowiednie na każdą sierpniową pogodę, zaplanowane na 7 dni w polskich górach i 3 dni podróży z postojami w miastach. Najwięcej miejsca zabierają trampki, kurtka i dżinsy, ale jeśli pogoda pozwala, można je założyć na czas podróży i wtedy bagaż jest naprawdę niewielki.
• Na koniec wyjazdu i tak zorientujemy się, że wzięliśmy za dużo rzeczy.

O kosmetyczce wyjazdowej.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.